Archiwa kategorii: moje inicjatywy

Sprzeciw w sprawie publikacji Miejscowej

Po rezygnacji radnego Dziedzica z mandatu emocje nieco już opadły i lokalne życie polityczne wraca do legionowskiej normy. Nawet dla leniwego obserwatora legionowskiej sceny politycznej i ostatnich wydarzeń z udziałem władz miasta nie powinno być już tajemnicą, kogo prezydent namaścił na miejsce ustępującego przedstawiciela mieszkańców. Mam tylko nadzieję, że nie będzie to jedyny kandydat do rady i gorąco namawiam tych, którzy jeszcze rozważają ewentualny start w wyborach uzupełniających na Piaskach, do podjęcia słusznej decyzji. W razie potrzeby deklaruję swoją pomoc – kontakt przez e-mail.

Ja jednak z uporem maniaka chciałbym wrócić do bulwersującej polityki pogardy realizowanej na zlecenie władz miasta przez Miejscową. Mam oczywiście na myśli szczegółowo zrecenzowany przez mnie w poprzednim poście artykuł miejscowej ŚWINI (dla niewtajemniczonych przypomnę: Światły Wazeliniarski Intrygant, Nachalnie Indoktrynujący Agitator). Nie mogąc przejść do porządku dziennego nad skandalicznymi praktykami uprawiania propagandy przez gazetę należącą do miejskiej spółki, postanowiliśmy wraz z radnym Andrzejem Kalinowskim wystąpić z inicjatywą publicznego protestu w tej sprawie.

Efektem jest zamieszczone poniżej pismo-sprzeciw skierowane do odpowiedzialnych za zaistniała sytuację osób.

Odczytałem to pismo na ostatniej sesji Rady Miasta Legionowo, licząc na wsparcie pozostałych radnych, doskonale znających wieloletni społeczny dorobek i obywatelską postawę Józefa Dziedzica (trzeba wspomnieć, że niektórzy dzięki niemu znaleźli się w radzie). Niestety, żaden z pozostałych dwudziestu radnych nie poparł naszej inicjatywy …

Gdyby ktokolwiek z czytających miał podobne odczucia i utożsamiał się ze złożonym apelem, zamieszczam go wersji edytowalnej miejscowa sprzeciw i zachęcam do drukowania, podpisywania i składania – oraz przesyłania informacji zwrotnej i/lub kopii złożonego pisma na adres: smuniewski@o2.pl

Interpelacja dot. kosztów referendum

W Legionowie Już niemal zapomnieliśmy o referendum (za wyjątkiem tych,  którzy korzystają z przejścia podziemnego przy dworcu, gdzie wątpliwej urody graffiti nadal nachalnie zaprasza do powiedzenia NIE MegaWarszawie), ale zainspirowany sukcesem frekwencyjno-referendalnym powtórzonym w sąsiedniej gminie, przedstawię poniżej treść mojej interpelacji poświęconej kosztom naszego referendum wraz z odpowiedzią urzędu.

Zastanawiająca jest odpowiedź na pytanie nr 5, dotyczące wywieszenia billboardu reklamowego na frontowej ścianie ratusza. Otóż okazuje się, że bannery na urzędzie miasta można wieszać bez czyichkolwiek zgód. A to ci dopiero 🙂

Ciekawie brzmi także dość chytra odpowiedź na pytanie o koszty. Dowiadujemy się , że wykonanie finansowe wynosi 35,5 tys zł. z zastrzeżeniem, że jest to stan na dzień 10 kwietnia. Pewnym kluczem do rozwiązania zagadki, czy to aby wszystkie koszty związane z organizacją referendum, może być dokonana dwa tygodnie później zmiana w budżecie gminy. Prezydent zaproponował (a jego radni uchwalili) zwiększenie o kwotę 50 tys. wydatków na zakup materiałów promocyjnych, usług informacyjnych i promocyjnych (publikacje w gazetach, prowadzenie kampanii, obsługa wydarzeń informacyjnych i promocyjnych, itp). Na pytanie radnego Kalinowskiego o ewentualny związek tych wydatków z referendum, konkretnej odpowiedzi nie usłyszeliśmy.

Dociekliwych zapraszam także do lektury interpelacji wspomnianego już powyżej radnego: http://bip.legionowo.pl/Article/get/id,79583.html http://bip.legionowo.pl/Article/get/id,79584.html

 

Odpowiedź prezydenta:

Petycja – SMS o jakości powietrza w Legionowie

Rozpoczyna się na dobre sezon grzewczy w Legionowie, a wraz z nim powraca dyskusja na temat szkodliwości legionowskiego powietrza. Jedni biją na alarm wskazując na wyjątkowo wysokie stężenia szkodliwych substancji, takich jak benzo(a)piren czy pył PM 2,5. Przykładem niech będą ostatnie artykuły w lokalnych tygodnikach, czy też mój niedawny tekst poświęcony niepokojącym danym z ubiegłego roku.

Inni z kolei leją na sprawę (ciepłą wodę) i uspokajając przekonują, że może i zbyt zdrowe powietrze to u nas nie jest, ale za to tylko czasami i inni mają gorzej.

Dobrym symptomem jest rozpoczęta publiczna dyskusja na ten niezwykle ważny dla naszego zdrowia temat. Wzrastająca wśród mieszkańców świadomość problemu złej jakości powietrza wymusza na władzach podejmowanie konkretnych działań. Od zeszłego roku miasto dofinansowuje wymianę kotłów grzewczych, a Straż Miejska kontroluje potencjalnych trucicieli.

Jednak dotychczas podejmowane przez władze Legionowa działania nie przynoszą oczekiwanego rezultatu. Przez 1,5 roku z dotacji skorzystało zaledwie 84 właścicieli pieców węglowych (szacuje się, że w całym Legionowie jest ich ponad 1400). Podobnie z mandatami – nałożono ich zaledwie kilka. Pomimo prowadzonych akcji sytuacja nadal wygląda bardzo źle. Tegoroczne stężenia PM2,5 odnotowane w naszym mieście są alarmująco wysokie, a przecież sezon grzewczy jeszcze się na dobre nie zaczął.

Jakie zatem podjąć kolejne kroki, aby poprawić sytuację i zminimalizować ryzyko wynikające z oddychania zanieczyszczonym powietrzem?

Uważam, że dobrym rozwiązaniem będzie nakłonienie prezydenta do bieżącego informowania mieszkańców o występującej w danym momencie złej jakości powietrza, z wykorzystaniem posiadanych przez urząd możliwości. Mam tu na myśli strony internetowe, portale społecznościowe, czy idealne wręcz narzędzie – funkcjonujący od dawna miejski system powiadamiania SMS.

Dotarcie do możliwie największej liczby legionowian z informacją o aktualnym złym stanie powietrza, przyczyni się do zwiększenia świadomości zagrożeń wśród samych mieszkańców, a także spowoduje większą presję społeczną w zakresie dbałości o jakość powietrza, którym wszyscy oddychamy. Mając bowiem świadomość silnego zanieczyszczenia atmosfery każdy zastanowi się, skąd ono powstaje – a jak wiadomo w Legionowie większość zanieczyszczeń powstaje niestety w indywidualnych gospodarstwach domowych. Przyczyną są więc nieodpowiedzialne bądź/i nieświadome działania samych mieszkańców.

Ponadto uważam, że przekazanie ostrzeżenia o złej jakości powietrza pozwoli uchronić przed niepotrzebnym wyjściem z domu wielu naszych mieszkańców, także tych lubiących zimowe spacery czy wieczorny jogging. Dotyczy to jednak przede wszystkim najbardziej narażonych, a więc naszych dzieci oraz osób z chorobami płuc i krążenia.

Dlatego złożyłem do prezydenta w tej sprawie stosowną petycję.

Warto też wspomnieć, że w najbliższy poniedziałek 28 listopada o godz. 19.00 w budynku dworca odbędzie się spotkanie poświęcone jakości legionowskiego powietrza – zapraszam do udziału.

 

 

Czy powinniśmy wiedzieć?

Czy mieszkańcy Legionowa powinni wiedzieć co się dzieje z ich podatkami? Na co wydawane są gminne fundusze? Kto realizuje zadania publiczne za pieniądze podatników?  Jakie kwoty wydatkowane są z budżetu na poszczególne zadania? Z kim miasto podpisuje umowy i na jakich warunkach odbywa się wybór wykonawcy?

Odpowiedzi na powyższe pytania z całą pewnością nie są obojętne tym, którzy świadomie dokładają swoją cegiełkę do gminnego budżetowego worka. A cegiełka ta wcale nie jest bagatelna, gdyż z podatku dochodowego PIT płaconego przez każdego mieszańca Legionowa, do miejskiej kasy trafia niemal 40% środków. Natomiast z podatku dochodowego od firm CIT – prawie 7%. Do tego należy doliczyć podatki od nieruchomości i środków transportu, oraz inne drobniejsze formy opodatkowania.

Żeby zobrazować skalę dochodów gminy pochodzących bezpośrednio z kieszeni mieszkańców Legionowa, posłużę się przykładem z aktualnego budżetu. Otóż same wpływy z tytułu udziału gminy w naszym podatku PIT wynoszą ponad 64 mln złotych, a z podatku od nieruchomości ponad 19 mln złotych. Czyli statystycznie, tylko z tytułu w/w podatków każdy dorosły mieszkaniec Legionowa dokłada rocznie do gminnej kasy ok. 2 000 zł.

Czy zatem nie powinniśmy wiedzieć co dzieję się z tymi pieniędzmi? Na co są wydawane, na jakich zasadach i do kogo trafiają? Przecież upublicznienie tych informacji wpisuje się w podstawowe zasady jawności życia publicznego i transparentności poczynań administracji. Okazuje się jednak, że władze naszego miasta nie chcą dzielić się tą wiedzą ze swoimi mieszkańcami.

Najpierw o upublicznienie rejestru umów cywilnoprawnych zawartych przez urząd wystąpił jeden z legionowian. Do dziś nie otrzymał odpowiedzi. Potem wicemarszałek Sejmu RP wystosował do prezydenta Legionowa wniosek w tej samej sprawie. Niestety z podobnym rezultatem.

Dlatego, wraz z grupą 5 innych radnych złożyliśmy do prezydenta petycję o ujawnienie i opublikowanie na stronach BIP urzędu miasta rejestru zawartych w bieżącym roku umów, z podaniem podstawowych informacji, takich jak: data zawarcia, przedmiot umowy, dane wykonawcy, czy wartość umowy. Docelowo wykaz ten powinien być stale i systematycznie aktualizowany. Cała treść petycji dostępna tutaj: petycja-ws-rejestru-umow

Na październikowej sesji zachęciłem wszystkich pozostałych radnych do podpisania tej petycji. Jak się jednak okazało, nie wszystkim ta idea przypadła do gustu … Żaden radny z niepodzielnie rządzącego klubu PrOprezydenckiego nie wsparł tej inicjatywy. Mimo to warto podkreślić, że ponad ¼  składu Rady Miasta Legionowo oczekuje od prezydenta ujawnienia żądanych informacji.

Jak zatem tym razem postąpi adresat petycji? Czy unikając publikacji rejestru nadal będzie skrywał przed mieszkańcami informacje o umowach, które przecież zawarł na rzecz i w imieniu tychże mieszkańców? Chciałbym wierzyć, że zachowa się jak trzeba.

Mam też nadzieję, że petycja odniesie oczekiwany skutek i legionowianie będą mogli w łatwy i przystępny sposób z opublikowanego rejestru dowiedzieć się, na co wydawane są ich podatki. W przeciwnym razie w świadomości podatników może zacząć kiełkować wątpliwość w dobre intencje i uczciwość prezydenta. Może też zrodzić się niewygodne i z pewnością dla wielu kłopotliwe pytanie, czyje interesy reprezentuje władza i czy aby na pewno są to interesy mieszkańców?

Na koniec warto wspomnieć, że takie rejestry zostały wprowadzone i z powodzeniem funkcjonują na stronach BIP wielu polskich powiatów, miast i gmin, m.in. Wrocław, Szczecin, Warszawa, Wadowice, czy sąsiednia Jabłonna. My też powinniśmy wiedzieć!

Budowa przy stadionie cd.

Właśnie otrzymałem odpowiedź na interpelację, złożoną w sprawie rozpoczętej budowy przy stadionie od strony ul. Parkowej. W swoim wpisie sprzed dwóch tygodni http://leszeksmuniewski.pl/blog/2015/06/19/budowa-przy-stadionie/ wyraziłem przekonanie, że uzyskane odpowiedzi pozwolą wyjaśnić wątpliwości dotyczące samej inwestycji, towarzyszących jej okoliczności oraz medialnych doniesień. Niestety, owe pokładane nadzieje, w miarę lektury otrzymanego pisma, rozwiewały się bezpowrotnie, jak dawno nie widziana poranna mgła nad Legionowem.

Już moje pierwsze i podstawowe pytanie, dotyczące rodzaju i przeznaczenia powstającego na miejskim gruncie obiektu, pozostało bez odpowiedzi. Czy oznacza to, że nawet prezydent nie wie, co powstaje na gminnej działce? Tak kuriozalną (w legionowskich warunkach) tezę, należy oczywiście włożyć między bajki. Dlaczego więc prezydent zataja nawet zasadnicze informacje, dotyczące inwestycji prowadzonej na terenie należącym do gminy? Czy mieszkańcy tworzący tą gminę, nie mają prawa wiedzieć, jak władza gospodaruje i administruje gminnym (czyli ich) majątkiem i co powstanie przy stadionie?

Jedynym konkretem wynikającym z udzielonej odpowiedzi jest informacja, że miejska spółka KZB „Legionowo” podpisała umowę dzierżawy ze spółką „Milenium”, oraz że to właśnie „Milenium” ponosi koszty budowy. Ponadto dowiedziałem się, że „inwestycja prowadzona jest staraniem dzierżawcy” (to chyba zawoalowana odpowiedź na moje, dość oczywiste pytanie – kto jest inwestorem? – ale pewności nie ma…).

Z dalszej części pisma dowiedziałem się także, że prezydent na zadane pytania odpowiedzi mi nie udzieli, gdyż … (uwaga!) spółka KZB „przekazała informację, że nie ma podstaw formalno – prawnych do udzielania informacji w tym zakresie”. Przypomnę, że sprawa dotyczy mienia publicznego w postaci gminnego terenu, administrowanego przez gminną spółkę, a wartego blisko 1 mln zł! Ciekawe, prawda? Czyżby więc KZB (oprócz wielu realizowanych na rzecz miasta zadań) przejęła także obsługę prawną prezydenta i instruuje go, co może powiedzieć, a czego nie? Przypomina to trochę sytuację z bajki Jana Brzechwy, w której to jajko dowodzi swojej wyższości nad kurą. Tylko że w bajce kura oponuje, natomiast tutaj sytuacja wydaje się być kurze na rękę.

Jeśli chodzi o konkrety, to by było na tyle.

Dowiedziałem się wszakże także innych ciekawych rzeczy, na przykład tego, co to jest interpelacja i że zgodnie ze statutem, dotyczyć ona powinna „spraw gminnej wspólnoty o zasadniczym charakterze”. (faktycznie – gospodarowanie mieniem publicznym w postaci gruntu o wartości pewnie ok. 1 mln zł, w ogóle nie dotyczy mieszkańców, a tym bardziej nie ma zasadniczego charakteru… więc o co ja w ogóle pytam?)

Jednak samo odwołanie się w piśmie do statutu gminy też jest chybione, gdyż w cytowanym § 21 nie ma ani słowa o wymaganym „zasadniczym charakterze” poruszanych w interpelacji spraw. Paragraf ten, co do meritum, określa jedynie, że interpelacje powinny dotyczyć spraw gminy. A ta sprawa z całą pewnością do takich się zalicza.

Wisienką na torcie jest ostatnie zdanie pisma, z którego dowiadujemy się, że „nie ma powodów by Prezydent miasta był włączany we wszystkie podejmowane przez spółkę działania związane z gospodarowaniem majątkiem spółki”. Przypomnę, że do majątku KZB oprócz wielu gminnych nieruchomości należą też m.in. miejskie przedszkola i szkoły. Czy więc przy decyzjach i działaniach dotyczących wielomilionowego majątku użytkowanego przez placówki oświatowe, prezydent będzie włączany, czy wyłączany? Kto będzie o tym decydował? Gdzie jest granica i kto ją ustala?

Moja interpelacja miała rozwiać pojawiające się wątpliwości w gospodarowaniu majątkiem gminy, a przez to przyczynić się do zwiększenia transparentności poczynań władzy.
Niestety, brak odpowiedzi na postawione pytania nie tylko nie wyjaśnia dotychczasowych obiekcji i pojawiających się niewiadomych, ale także (a może przede wszystkim) bardzo wątpliwie sprzyja budowaniu autorytetu i zaufania do legionowskiej władzy.

Zresztą, oceńcie sami:

odp interpelacja budowa

 

Budowa przy stadionie

W legionowskich tygodnikach ukazała się informacja o zagadkowej inwestycji realizowanej na terenie stadionu miejskiego, od strony ul. Parkowej. Faktycznie, niebagatelna (sądząc po wykonanych już wykopach pod fundamenty) budowla powstaje na działce należącej do gminy, będącej we władaniu spółki miejskiej KZB Legionowo.  Obowiązkowej tablicy budowlanej, z której powinniśmy się dowiedzieć m.in. o inwestorze i samej inwestycji, niestety tam nie znajdziemy. Zrozumiałe jest więc zainteresowanie (zarówno mediów, a przede wszystkim mieszkańców) tym, co ma powstać na miejskim gruncie oraz czemu i komu ma służyć.

Niestety, po raz kolejny odnoszę wrażenie, że włodarze naszego miasta zapominają o jednej z podstawowych zasad naszego ustroju – transparentności sprawowania władzy. W związku z brakiem jakichkolwiek informacji na temat tej inwestycji, zarówno ze strony urzędu jak i KZB Legionowo, złożyłem w przedmiotowej sprawie poniższą interpelację . Mam nadzieję, że udzielone odpowiedzi wyjaśnią wiele niedopowiedzeń i wątpliwości…

interpelacja budowa

Inicjatywa lokalna w koalicyjnych bólach

Na kwietniowej sesji rada podjęła w końcu uchwałę o inicjatywie lokalnej. W końcu, gdyż pierwszy projekt trafił do radnych już w styczniu do konsultacji. Następnie miał się pojawić na lutowej sesji. Ale wtedy, na wniosek radnego Pachulskiego został on zdjęty z porządku obrad, gdyż prezydent przygotowując projekt nie uwzględnił uwag radnych (co ciekawe – głównie swoich radnych).

Zgłoszone na początku lutego uwagi klubu prezydenckiego dotyczyły obniżenia wymaganej minimalnej liczby mieszkańców popierających wniosek z 50 do 25. Prezydent początkowo wniosku swoich radnych nie wziął sobie do serca (w projekcie uchwały z lutego proponuje 50), ale już w kolejnej (kwietniowej) propozycji, wsłuchując się w podszepty swojego „zaplecza” jak również w głos komisji rozwoju, zapisał w projekcie uchwały postulowany niższy próg poparcia, czyli 25 mieszkańców.

Jednak to nie koniec koalicyjnych niedomówień i rozdźwięków. Podczas dyskusji na kwietniowej sesji prezydent nie dał za wygraną i bronił swojej pierwotnej wizji, podważając jednocześnie zasadność wniosku swoich radnych: (cyt. z protokołu) „Prezydent zwrócił uwagę, że ideą inicjatywy lokalnej jest dotarcie do jak największej liczby mieszkańców. Według niego konieczność zebrania 50 podpisów pod inicjatywą jest rozwiązaniem właściwym, ponieważ liczba 25 może powodować, że powstaną inicjatywy społecznie nieakceptowane.”

Przekaz wodza był na tyle sugestywny, że nagle jeden z radnych klubu prezydenckiego zgłosił oficjalny wniosek o … zwiększenie przedmiotowej liczby do 50. Dla porządku dodam że radny ten, jako członek klubu i członek komisji rozwoju, dwukrotnie opowiedział się za 25 osobowym poparciem, o czym nie omieszkał mu natychmiast publicznie przypomnieć jego klubowy kolega.

Trochę się więc zakotłowało i tak naprawdę to nie bardzo już było wiadomo, które wnioski są czyje, czyje są jakie, a jakie są słuszne. Radni koalicji stanęli przed niełatwym wyborem: czy bronić swojego pierwotnego wniosku (wbrew woli prezydenta), czy może pragmatycznie poddać się sugestiom pryncypała, rezygnując z własnej koncepcji. W sukurs przyszedł niezawodny przewodniczący obrad, który widząc zamieszanie w szeregach, szybko zarządził głosowanie nad poprawką radnego, wychodzącą naprzeciw oczekiwaniom prezydenta.

W głosowaniu okazało się jednak, że jedności w szeregach koalicji nie ma ( 7 za, 12 przeciw, 2 wstrzymujące – w tym mój głos) i pozostało 25, czyli po klubowemu prezydenckiemu, a nie po prezydenckiemu.

Kolejna różnica zdań miała miejsce w kwestii trybu wyboru przewodniczącego zespołu opiniującego wniosek. Prezydent w pierwotnym (styczniowym) projekcie uchwały zapisał, że to on posiada niezbywalne prawo do wyboru przewodniczącego zespołu, zaś sam zespół będzie mógł sobie wybrać jedynie zastępcę przewodniczącego.

Na początku lutego klub prezydenckich radnych zaproponował nieśmiało, że lepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby to zespół spośród swoich członków mógł wybrać zarówno przewodniczącego jak i jego zastępcę. Postulat poniekąd słuszny, stwarzający pozory niezależności i złudzenie samostanowienia zespołu. Jednak zważywszy na jego ostatecznie zatwierdzony skład (3 pracowników prezydenta, 2 radnych prezydenta, 2 przedstawicieli wytypowanych przez gminną radę działalności pożytku publicznego), mamy do czynienia jedynie z iluzją samodzielności.

Tak czy inaczej prezydent nie uwzględnił wniosku swoich radnych i w lutowym projekcie uchwały ponownie bohatersko wziął na siebie ciężar odpowiedzialności za wybór przewodniczącego zespołu. Dopiero komisja rozwoju na kwietniowym posiedzeniu uznała to rozwiązanie za „nie najlepsze”, opowiadając się za propozycją klubu prezydenckiego. Na sesji wątek ten nie wzbudzał jednak dalszych kontrowersji radnych, a i sam prezydent nie odniósł się do faktu ograniczania jego roli w procesie konstytuowania się zespołu.

Jak powyżej starałem się dowieść, uchwała rodziła się więc w bardzo nietypowych, jak na miejskie stabilne podłoże koalicyjne, okolicznościach.

Należy jednak jeszcze wspomnieć o meritum sprawy. Otóż wbrew temu, co propagandowe media podają, Legionowo nie jest prekursorem, ani nawet przodownikiem w organizowaniu warunków do tworzenia inicjatyw lokalnych. Po raz pierwszy środki na inicjatywy pojawiły się w budżecie naszego miasta dopiero w 2014 r., podczas gdy ustawa o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie już 3 lata wcześniej gwarantowała mieszkańcom możliwość ubiegania się o finansowe wsparcie gminy w realizacji zadania publicznego.

Osobiście nie poparłem tej uchwały głównie z dwóch powodów: radni prezydenta nie dopuścili do pracy w zespole opiniującym nikogo poza swoimi kandydatami (klub NMNS wnioskował bezskutecznie o rozszerzenie składu zespołu do 4 radnych), czym dali kolejny dowód arogancji władzy i pogardy dla tych wyborców, którzy na nich nie głosowali. Ponadto wykluczanie z prac w tego typu zespołach radnych spoza koalicji, stwarza nieodparte wrażenie samowolności (zamiast samorządności) oraz poczucie braku transparentności.

Nie poparłem tej uchwały także dlatego, że w mojej ocenie dużo lepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie w Legionowie tzw. budżetu obywatelskiego (partycypacyjnego). Polega on na tym, że to sami mieszkańcy decydują, na jaki cel publiczny ma być wydana część pieniędzy z budżetu gminy. Rada jedynie wyznacza w budżecie kwotę do podziału dla mieszkańców, oraz ustala warunki rozdziału tych środków na poszczególne dzielnice miasta, a prezydent organizuje tam uczciwe głosowanie obywatelskie nad zgłoszonymi propozycjami. W takim systemie o inwestycjach realnie decyduje większość mieszkańców, a nie jak w przypadku opisywanej uchwały, zdominowany i często uzależniony od prezydenta radny, który zbierze 25 podpisów poparcia pod wnioskiem… w okręgach liczących kilka tysięcy wyborców.

Wprowadzeniu budżetu obywatelskiego pomogłoby utworzenie jednostek pomocniczych gminy, o które postulowałem wnioskując o dokonanie stosownych zmian w statucie. Niestety, rządząca większość nie była zainteresowana takimi rozwiązaniami i wniosek odrzuciła.
Prezydent na sesji także krytycznie odniósł się do mojej propozycji budżetu obywatelskiego, ale jego logikę akurat jestem sobie w stanie wytłumaczyć – łatwiej bowiem mieć w służbie kilkunastu radnych, niż oddać inicjatywę kilku tysiącom mieszkańców…

Inicjatywa uchwałodawcza mieszkańców – statut

Bez modyfikacji statutu, dokonanie poważniejszych zmian w sposobie zarządzania naszym miastem nie będzie możliwe. Wielokrotnie już podkreślałem, jak duże znaczenie ma ten kluczowy dokument. W obecnym brzmieniu nie daje on prawa mieszkańcom do inicjatywy uchwałodawczej, a więc ogranicza możliwość wpływu na podejmowanie decyzji w sprawach miasta. Rola mieszkańca ma się więc ograniczyć jedynie do cyklicznego oddawania głosu na swoich wybrańców, a następnie biernego obserwowania ich (braku) dokonań. Cztery lata oddzielające wybory przemijają wtedy w zazwyczaj słodko-gorzkim pasywnym letargu oraz poczuciu bezradności, bezsilności i niemożności oddziaływania na otaczającą samorządową rzeczywistość.

Pamiętajmy jednak, że demokratycznie wybrani prezydent i radni, winni reprezentować nie tylko swoich wyborców, ale wszystkich mieszkańców swojego okręgu i całego miasta. Co jednak w przypadku, kiedy jakaś grupa mieszkańców nie jest reprezentowana przez żadnego radnego i ich interesów po prostu nie ma kto przed władzą prezentować i bronić?

W otwartych na obywateli miastach takie osoby mają prawo do zgłaszania obywatelskich projektów uchwał w ramach inicjatywy uchwałodawczej (ja proponowałem, aby takie prawo dać grupie 200 mieszkańców Legionowa). Poniżej przedstawiam zaledwie kilka takich miast, wraz z podaniem wymaganej liczby podpisów osób popierających inicjatywę:
Olsztyn (150), Toruń (150), Sopot (200), Szczecin (400), Gdynia (500), Opole (500), Kalisz (200), Rzeszów (500), Tomaszów Lubelski (50).
Dlaczego zatem zdecydowana większość radnych nie chce dać Legionowianom takiego prawa? Czyżby bali się aktywności własnych obywateli? Przecież gminę tworzą mieszkańcy, nie decydenci…

Po tym jak prezydenccy radni w styczniu nie dopuścili nawet do dyskusji na temat zaproponowanych przeze mnie zmian statutu, złożyłem interpelacje w przedmiotowej sprawie. Jedną interpelację skierowałem do prezydenta, a drugą (podobnej treści) do Rady Miasta Legionowo, czym wprawiłem w niemałe zakłopotanie samego przewodniczącego. Miał on duży kłopot z przyjęciem i procedowaniem interpelacji w sposób zgodny z … nomen omen obowiązującym statutem.

Najpierw musiałem przewodniczącemu przypomnieć o obowiązku odczytania złożonej interpelacji podczas sesji, a kiedy poprosiłem o wskazanie daty jej rozpatrzenia, przewodniczący stwierdził, że odpowiedź na interpelację dostanę w terminie urzędowym, czyli 14 dni. Zapomniał zapewne, że taką interpelację rozpatruje nie kto inny tylko Rada Miasta Legionowo, o on ma obowiązek jedynie wskazać termin posiedzenia na którym to nastąpi, o czym nie omieszkałem mu subtelnie przypomnieć… Warto było, gdyż dalsze procedowanie odbyło się już zgodnie ze statutem 😉

Interpelacja dotycząca propozycji zmian statutu, m.in. udzielenia mieszkańcom inicjatywy uchwałodawczej została rozpatrzona na marcowej sesji. Tak więc, pomimo pierwotnego braku chęci do jakiejkolwiek dyskusji na temat propozycji zmian statutu, złożenie interpelacji doprowadziło przynajmniej do symbolicznego pochylenia się nad tematem na forum rady i zmusiło do zajęcia oficjalnego stanowiska. Mam też wrażenie że niektórzy, dzięki podjętej przeze mnie inicjatywie, zajrzeli do zapisów obecnego statutu, co też uważam za wartość dodaną.

Po krótkiej i mało merytorycznej dyskusji na tematy, których dotyczyła interpelacja, Rada Miasta Legionowo przegłosowała demokratyczną większością odpowiedź, w której stwierdza że statut obecnie nie wymaga aktualizacji, choć nie wyklucza powołania komisji statutowej w trakcie kadencji. Jednocześnie rada „uważa za zasadną dyskusję nad wszystkimi zagadnieniami związanymi z podstawowymi zasadami funkcjonowania gminy oraz organizacją pracy jej organów”. Prezydent, w odpowiedzi na podobną interpelację wypowiada się w bardzo zbliżonym tonie.

Demokratycznie wybrana władza nie pozwala więc na przyznanie inicjatywy uchwałodawczej obywatelom Legionowa. Oceniając całą sytuację oraz przyjęte stanowisko, należy ze smutkiem skonstatować, że większość radnych nie zamierza dzielić się prawem do stanowienia prawa, z mieszkańcami którzy ich wybrali.

Zapraszam do zapoznania się z treścią interpelacji:

interpelacja 1interpelacja 2

i udzieloną odpowiedzią:

odpowiedź 1odpowiedź 2

Radni prezydenta boją się zmian?

28 stycznia radni prezydenta zadecydowali, że zmiany w statucie gminy są niepotrzebne. Nie zgodzili się bowiem na powołanie komisji statutowej, a nawet nie dopuścili do dyskusji na ten temat.

Warto przypomnieć, że dwukrotnie wnioskowałem do przewodniczącego Klejmenta o powołanie takowej komisji. Jednocześnie zaproponowałem szereg zmian do statutu, mających na celu: rozwój lokalnej aktywności, wspieranie i upowszechnianie idei samorządowej, stworzenie możliwości współudziału w sprawowaniu władzy uchwałodawczej mieszkańcom gminy, zwiększenie przejrzystości i transparentności działań władz miasta oraz ujednolicenie i uporządkowanie zapisów statutu.

Propozycje dotyczyły m.in. udzielenia inicjatywy uchwałodawczej mieszkańcom, upubliczniania nagrań z posiedzeń, imiennych głosowań, zwiększenia wpływu mieszkańców na decyzje dotyczące ich społeczności poprzez powołanie jednostek pomocniczych gminy (całość propozycji w tekście http://leszeksmuniewski.pl/blog/2015/01/12/propozycje-zmian-do-statutu-legionowa/).

Propozycje zmian wraz z wnioskiem o powołanie komisji statutowej złożyłem we wskazanym przez przewodniczącego terminie (12 stycznia), na ponad dwa tygodnie przed sesją. Było więc wystarczająco dużo czasu, żeby stosowny projekt uchwały wprowadzić do porządku obrad i w odpowiednim punkcie przeprowadzić dyskusję na temat potrzeby i zasadności powołania takowej komisji i ewentualnej aktualizacji statutu.

Niestety tak się nie stało i do żadnej dyskusji nie doszło, gdyż przewodniczący dopiero na sesji zaproponował radnym wprowadzenie tego punktu do porządku obrad. A że radni z nowo powstałego klubu prezydenckiego mają demokratyczną większość, więc „demokratycznie odmówili” wprowadzenia projektu uchwały pod obrady, czym nie dopuścili nawet do symbolicznej wymiany zdań w kwestii aktualizacji statutu. Szkoda… tym bardziej że ponad 1/3 składu rady chciała rozmawiać.

Zgadniecie Państwo czyje to słowa?
„Istotą demokracji jest spór, jest dyskurs, jest dyskusja … Trzeba zmienić styl, metody pracy w mieście. Będę proponował nowym radnym pewne rozwiązania. Niestety żyjemy w takich czasach, że nawet jak któraś strona ma dobry pomysł, to ta druga strona a priori go krytykuje i mówi że jest zły. W kuluarach mówi, jak my przyjdziemy do władzy to my go wprowadzimy. Mam nadzieję że uda nam się znaleźć consensus. Chcę powiedzieć mieszkańcom Legionowa, że to nie jest prawda że w Legionowie mamy monokulturę polityczną …”

Padły kilka tygodni wcześniej, tuż po wyborach, na tej samej sali, z ust patrona klubu radnych, którzy teraz nie dopuścili nawet do rozmowy o najważniejszym dokumencie gminy – o statucie. Albo więc wypowiedzi tej nie można traktować zbyt serio, albo członkowie klubu mają inne zdanie niż ich patron. Jest też trzeci wariant – niezbyt uważnie go wtedy słuchali… 😉

 
Pozwólcie, że temat podsumuję garścią konkretów:

– w minionych trzech kadencjach rada tuż po wyborach powoływała komisje statutowe w celu aktualizacji statutu;
– statut w latach 2007 – 2012 zmieniany był przez radę pięciokrotnie;
– złożone przez mnie propozycje wprowadzają duże zmiany ustrojowe w mieście i zwiększają transparentność sprawowania władzy;
– opinia radcy prawnego z UM dotycząca złożonych przeze mnie propozycji potwierdza, że mają one umocowanie prawne i nie stanowią niezgodności z przepisami;
– ze strony koalicji prezydenckiej podczas odrzucania wniosku o powołanie komisji nie padł ani jeden argument przeciw, nikt nie zabrał głosu.

 
Ewentualne powołanie komisji statutowej dopiero otworzyłoby drogę do szerszej dyskusji nad ustrojem naszego miasta, organizacją władzy w mieście, rolą mieszkańców w podejmowaniu ważnych decyzji, budowaniem więzi lokalnych, promowaniem społeczeństwa aktywnego i obywatelskiego. Niestety, większość przedstawicieli mieszkańców w radzie miasta uznała, że taka dyskusja jest im niepotrzebna…

Ale czy nie jest potrzebna mieszkańcom?

Moje propozycje zmian do statutu

18 grudnia zwróciłem się z wnioskiem do przewodniczącego rady Janusza Klejmenta o powołanie doraźnej komisji statutowej w celu aktualizacji Statutu Gminy Miejskiej Legionowo. W odpowiedzi przewodniczący wyznaczył termin do 12 stycznia na składanie propozycji zmian do statutu. W związku z powyższym dzisiaj złożyłem w przedmiotowej sprawie następujące wnioski (niektóre z nich omówię w niedalekiej przyszłości bardziej szczegółowo, oczekując także na Państwa sugestie i opinie).

 
I. W celu rozwoju lokalnej aktywności, wspierania i upowszechniania idei samorządowej, w tym tworzenia warunków do działania i rozwoju wspólnot mieszkańców, wdrażania programów pobudzania aktywności obywatelskiej oraz budowania społeczeństwa obywatelskiego
wnioskuję, aby w statucie:

1. stworzyć nowy rozdział poświęcony jednostkom pomocniczym gminy, co pozwoli na powołanie do życia takich jednostek (np. dzielnic czy osiedli) i umożliwi mieszkańcom większy wpływ na decyzje dotyczące ich społeczności (na podstawie art. 5 ustawy o samorządzie gminnym);
2. w § 9 ust. 1 (wyłączne właściwości rady) w pkt 21) umieścić zapis poświęcony powołaniu oraz ustalaniu statutu gminnej rady seniorów (na podstawie art. 5c ust. 5 ustawy o samorządzie gminnym).

II. W celu umożliwienia uczestnictwa w procesie tworzenia prawa większej liczbie podmiotów oraz stworzenia realnych możliwości współudziału w sprawowaniu władzy uchwałodawczej mieszkańcom gminy
wnioskuję, aby w statucie dokonać zmian umożliwiających podejmowanie inicjatywy uchwałodawczej:

1. grupie co najmniej 200 mieszkańców Legionowa posiadających prawo wybierania zgodnie z ordynacją wyborczą (na podstawie art. 1 ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym);
2. gminnej radzie seniorów (na podstawie art. 5c ust. 3 ustawy o samorządzie gminnym);
3. pojedynczemu radnemu (na podstawie art. 23 ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym).

III. W celu zwiększenia przejrzystości działań rady podczas procedowania i podejmowania decyzji oraz poprawy transparentności działań władz miasta,
wnioskuję o wprowadzenie do statutu następujących zasad:

1. podczas sesji rady miasta wszystkie głosowania nad uchwałami są imienne;
2. nagrania z przebiegu sesji są upubliczniane na stronach internetowych urzędu.

IV. W celu ujednolicenia zapisów statutu wynikających wprost z przepisów ustawowych, a przez to poprawienie przejrzystości dokumentu,
proponuję dokonanie w statucie poniższych zmian:

1. w § 9 ust. 1 (wyłączne właściwości rady) dopisać punkt o treści „ustalanie zakresu działania jednostek pomocniczych, zasad przekazywania im składników mienia do korzystania oraz zasad przekazywania środków budżetowych na realizację zadań przez te jednostki” (na podstawie art. 18 ust. 2 pkt 7) ustawy o samorządzie gminnym);

2. w § 9 ust. 1 (wyłączne właściwości rady) dopisać punkt o treści „przyjmowanie programów rozwoju w trybie określonym w przepisach o zasadach prowadzenia polityki rozwoju” (na podstawie art. 18 ust. 2 pkt 6a) ustawy o samorządzie gminnym);

3. w § 62 ust. 2 (zadania prezydenta) dopisać punkt o treści „opracowywanie programów rozwoju w trybie określonym w przepisach o zasadach prowadzenia polityki rozwoju” (na podstawie art. 30 ust. 2 pkt 1a) ustawy o samorządzie gminnym);

4. w § 71 istniejący ust. 1 o treści „Za prawidłowe wykonanie budżetu odpowiada prezydent” zastąpić zapisem „Za prawidłową gospodarkę finansową gminy odpowiada prezydent” (na podstawie art. 60 ustawy o samorządzie gminnym).

V. W celu uporządkowania dokumentu wnioskuję o usunięcie błędów składniowych i oczywistych pomyłek m.in. takich jak:

1. w § 9 ust. 1 pkt 9) zamiast „określania” powinno być „określanie”;
2. w § 9 ust. 1 pkt 21) zamiast „wspierania i upowszechniania” oraz „powołania”, powinno być odpowiednio „wspieranie i upowszechnianie” oraz „powołanie”;
3. w § 13 ust. 6 usunąć pkt 1).

VI. Wyjaśnienia, doprecyzowania i ewentualnych zmian wymagają także zapisy dotyczące m.in.:

1. fakultatywności przerwania obrad w przypadku braku quorum (art. 20 ust. 3 statutu);
2. braku możliwości dyskusji w związku ze złożonym zapytaniem (art. 22 ust. 3 statutu);
3. fakultatywności rejestrowania przebiegu sesji i czasu przechowywania nagrań (art. 39 ust. 2 statutu).

 
W związku z przedstawionymi argumentami przemawiającymi za potrzebą aktualizacji treści Statutu, ponownie wnoszę o możliwie jak najszybsze powołanie doraźnej „komisji statutowej”, w celu dostosowania zapisów Statutu Gminy Miejskiej Legionowo do obowiązujących realiów, oczekiwań mieszkańców i uwarunkowań prawnych.

 
Z poważaniem

Leszek Smuniewski