Spółkowy dworzec

Wprawdzie wiemy już kto będzie dworcowym gospodarzem, ale nadal nie znamy rzetelnej odpowiedzi na najważniejsze pytanie – dlaczego w ogóle prezydent wydzierżawia dworzec i parkingi?  Z całą pewnością powodem są pieniądze, ale tak naprawdę nie wiemy: jaka jest stawka tej gry, kto zyska, kto straci, kto zarobi, a kto dołoży.

Wyjątkowo częsta zmiana wizji funkcjonowania dworca, brak konsekwencji w dyskusji o jego dzierżawie, unikanie tematu realnej wysokości dotychczas poniesionych kosztów oraz przyszłych kosztów eksploatacyjnych, powodują wiele wątpliwości i brak zaufania zarówno do całej inwestycji jak i samego pomysłu dzierżawy.

Wybór miejskich spółek na dzierżawcę dworca i parkingów teoretycznie powinien zagwarantować korzystniejszy sposób administrowania (spółki są własnością gminy, więc powinny działać na rzecz i w interesie jej mieszkańców) oraz zapewnić lepszą społeczną kontrolę nad samym zarządzaniem mieniem publicznym. Jednak może to być korzyść jedynie iluzoryczna, gdyż jak życie pokazuje, spółki gminne wcale nie muszą kierować się dobrem publicznym, a wpływ na ich decyzje ma w praktyce tylko jedna osoba (bynajmniej nie prezes).

Przykładem niech będzie niedawna bulwersująca sprawa – jednoosobowa zgoda prezydenta na sprzedaż przez spółkę KZB miejskich gruntów przy ul. Parkowej.

Moje wątpliwości budzi także zbyt długi okres dzierżawy (aż 20 lat!). Osobiście proponowałem aby skrócić go do 3-5 lat. To pozwoliłoby na praktyczną weryfikację kosztów związanych z funkcjonowaniem obiektów, a docelowo umożliwiłoby wybranie na dalsze lata korzystniejszych dla mieszkańców warunków użytkowania dworca, biblioteki czy parkingów.

Przynajmniej teraz, jak i przez najbliższe 20 lat, wiadomo będzie kto odpowiada za funkcjonowanie dworca i parkingów, bo także w tej kwestii na początku był chaos …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *