Interpelacja dot. kosztów referendum

W Legionowie Już niemal zapomnieliśmy o referendum (za wyjątkiem tych,  którzy korzystają z przejścia podziemnego przy dworcu, gdzie wątpliwej urody graffiti nadal nachalnie zaprasza do powiedzenia NIE MegaWarszawie), ale zainspirowany sukcesem frekwencyjno-referendalnym powtórzonym w sąsiedniej gminie, przedstawię poniżej treść mojej interpelacji poświęconej kosztom naszego referendum wraz z odpowiedzią urzędu.

Zastanawiająca jest odpowiedź na pytanie nr 5, dotyczące wywieszenia billboardu reklamowego na frontowej ścianie ratusza. Otóż okazuje się, że bannery na urzędzie miasta można wieszać bez czyichkolwiek zgód. A to ci dopiero 🙂

Ciekawie brzmi także dość chytra odpowiedź na pytanie o koszty. Dowiadujemy się , że wykonanie finansowe wynosi 35,5 tys zł. z zastrzeżeniem, że jest to stan na dzień 10 kwietnia. Pewnym kluczem do rozwiązania zagadki, czy to aby wszystkie koszty związane z organizacją referendum, może być dokonana dwa tygodnie później zmiana w budżecie gminy. Prezydent zaproponował (a jego radni uchwalili) zwiększenie o kwotę 50 tys. wydatków na zakup materiałów promocyjnych, usług informacyjnych i promocyjnych (publikacje w gazetach, prowadzenie kampanii, obsługa wydarzeń informacyjnych i promocyjnych, itp). Na pytanie radnego Kalinowskiego o ewentualny związek tych wydatków z referendum, konkretnej odpowiedzi nie usłyszeliśmy.

Dociekliwych zapraszam także do lektury interpelacji wspomnianego już powyżej radnego: http://bip.legionowo.pl/Article/get/id,79583.html http://bip.legionowo.pl/Article/get/id,79584.html

 

Odpowiedź prezydenta:

Moralność Gala

Zarówno przed jak i zaraz po referendum w mediach głośno było o Legionowie. Prezydent bardzo chętnie pojawiał się przed kamerami komentując zarówno pomysł aglomeracji wg PiS, jak również wyniki samego referendum. Być może w natłoku zalewających informacji nie wszyscy jednak zwrócili uwagę na jeden wywiad.

Polecam Państwa uwadze rozmowę (zwłaszcza od 23 minuty), a szczególnie jej końcowy fragment.

http://www.superstacja.tv/program/rozmowa-dnia-roman-smogorzewski,6458697/

Okazuje się, że porównany na wstępie do dzielnego Asterixa nasz lokalny bohater, objawiający się jako obrońca demokracji samorządowej, obecność w radzie przedstawiciela innego ugrupowania ocenia jako „wypadek przy pracy”, argumentując swoją hegemonię w radzie „sprawnym zarządzaniem”. Toż to kwintesencja legionowskiej samorządności!

Otwartym pozostaje jeszcze pytanie, na czym polega owo „sprawne zarządzanie” prezydenta przy wyborach samorządowych?

Bez komentarza pozostawię też zaprezentowany bulwersujący styl prymitywnej i prostackiej próby dyskredytacji opozycyjnego radnego.

A jak mają się czuć legionowianie – wyborcy radnych stanowiących „wypadek przy pracy”? Czy z nich też prezydent jest dumny, tak jak z tych którzy zabrali głos w referendum, czy z tych akurat trochę mniej… ? A może ich też uważa za „wypadek przy pracy”?

Co z tym referendum?


Do referendum zostało już zaledwie 5 dni, a ja coraz częściej słyszę od mieszkańców Legionowa proste pytanie – co robić?

Wprawdzie urząd od kilku tygodni dwoi się i troi w zabiegach, aby legionowianie zewsząd bombardowani byli ulotkami, bilbordami, ogłoszeniami, zaproszeniami, reklamami i innymi działaniami dotyczącymi referendum, tylko że z tej ratuszowej agitacji niczego prawdziwego i konkretnego zagubiony wyborca nie jest w stanie się dowiedzieć. Podnoszone w ulotkach argumenty dotyczące m.in. ewentualnej wątpliwej przyszłości gminnych dróg, czy też niepewnego finansowania gminnych szkół, nie mają nic wspólnego z założeniami ustawy, są jedynie wytworem wyrachowanej manipulacji obliczonej na osiągnięcie politycznego celu. A jaki jest cel inicjatorów referendum?

Z obserwowanych na ulicach Legionowa propagandowych działań agitacyjnych, nadzwyczaj wyraźnie i jasno przebija się rozpaczliwie przesłanie – „zrobimy wszystko, żeby tylko zostało po staremu„.

Niestety, cała kampania referendalna realizowana przez legionowski ratusz oparta jest na populizmie i zastraszaniu. Trzeba jednak przyznać, że sami autorzy kontrowersyjnego projektu ustawy o ustroju m. st. Warszawy przyczynili się do powstania tej politycznej kotłowaniny. W zaproponowanej przez nich ustawie brak jest jakichkolwiek konkretnych propozycji dotyczących docelowych rozwiązań organizacyjnych, kompetencyjnych i prawnych zarówno nowo powstałego mega powiatu, jak i gmin wchodzących w jego skład, w tym oczywiście Legionowa. Szczegółowo natomiast rozpisane zostały kwestie dotyczące wyboru władz – ale one też budzą wiele wątpliwości. Wyraźny falstart projektu aglomeracji warszawskiej wg PIS wywołał niemałe zamieszanie polityczne zarówno na scenie krajowej, jak i lokalnej.

Ale na gruncie tej mocno niedoskonałej i chaotycznie przedstawianej propozycji ustawy o aglomeracji oraz powstałej wokół niej wrzawy, wzrósł nowy lokalny bohater. Z bitewnego politycznego zgiełku wyłonił się legionowski wodzirej, najpierw organizując w ratuszu spotkanie samorządowców, a następnie odgrywając samozwańczo główną rolę obrońcy uciśnionych. To właśnie on mężnie stanął na czele nieformalnej grupy, pod przypadkowo-znajomo-choć-tajemniczo brzmiącą nazwą SMOGO (Sami Musimy Obronić Gminy Okołowarszawskie). Jak przystało na lidera grupy, jako jedyny spośród 33 zainteresowanych doprowadził do referendum, z którym właśnie za kilka dni przyjdzie nam się borykać.

Muszę w tym miejscu przyznać, że instytucję referendum osobiście uważam za bardzo dobre i potrzebne narzędzie w demokratycznym samorządzie. Jest to (zaraz po wyborach) najwyższa forma bezpośredniego sprawowania władzy przez suwerena, dająca w sprawach kluczowych dla wspólnoty możliwość podjęcia decyzji przez ogół mieszkańców i odwołująca się do mądrości zbiorowej, z respektowaniem prawa do decydowania. Wychodząc z tego założenia jako radny głosowałem za ogłoszeniem tego referendum, chcąc poznać opinię mieszkańców i uszanować ich wolę, wierząc jednocześnie że zostanie ono rzetelnie i obiektywnie przygotowane, a następnie przeprowadzone.

Po raz kolejny jednak wiara w dobre intencje okazała się naiwnością. Z zażenowaniem obserwuję kolejne nawoływania lokalnych prominentów do rozstrzygnięcia referendum po swojej myśli. Obłudnie odwołując się do słusznego skądinąd hasła „nic o nas bez nas”, natrętnie narzucają swoją narrację, używając bełkotliwych argumentów zamiast zachęcać mieszkańców do głębszej analizy problemu i podjęcia możliwie jak najbardziej świadomej i dojrzałej decyzji przy urnie. Odwołując się do prawa mieszkańców do decydowania, dyktuje się i narzuca wolę władzy, w ten sposób całkowicie wypaczając ideę referendum.

Żenujące wpisy propagandowe pojawiające się z inspiracji urzędu na portalach społecznościowych pozostawiam bez komentarza.

Tak więc ze smutkiem konstatuję, że szkodliwa działalność legionowskich decydentów w zakresie narzucania swojej woli mieszkańcom osiągnęła kolejny poziom. Świadczy to o braku szacunku do własnych wyborców, którym dyktuje się co mają robić i jak głosować. Obawiam się jedynie, że ta nachalna i wręcz obsesyjna propaganda przedreferendalna przyniesie wręcz odwrotny skutek, a zniesmaczeni tym marnym spektaklem (z jego podrzędnymi aktorami) mieszkańcy, w ogóle nie zechcą skorzystać z prawa do głosowania.

Dla porządku przypomnę, że referendum uznane będzie za ważne tylko wtedy, gdy weźmie w nim udział co najmniej 30% uprawnionych do głosowania.

Jak więc postąpić w najbliższą niedzielę?
– Tak jak Państwo uważacie!

Dłużej się już nie dało …

Wygląda na to, że po kilkuletnich bezskutecznych staraniach wielu osób oraz lokalnych środowisk nagłaśniających problem wyjątkowo dużych zanieczyszczeń legionowskiego powietrza, urząd miasta wyjątkowo „nie idzie w zaparte”.

Otóż wczoraj (18 stycznia) na urzędowej stronie ukazało się po raz pierwszy ostrzeżenie o złej jakości powietrza:

ostrzeżenie

Alarm ten został także rozpowszechniony za pośrednictwem portali społecznościowych. W ostrzeżeniu zawarta była także instrukcja postępowania dla mieszkańców, zawierająca m.in. zalecenia ograniczenia przebywania na zewnątrz osób należących do grup ryzyka: dzieci, starszych, astmatyków, czy osób z chorobami dróg oddechowych i układu krwionośnego.

Stało się więc to, co od dawna powinno być normą i o co wielokrotnie apelowali mieszkańcy. Urząd podał w końcu rzetelną informację o złej jakości powietrza w Legionowie i poinstruował, co należy zrobić, aby zminimalizować skutki tego stanu. Domagałem się tego także i ja w złożonej niedawno petycji:

Petycja – SMS o jakości powietrza w Legionowie

Jednak mam poważne wątpliwości, co do powodów zmiany frontu prezydenta i jego urzędników. Obawiam się, że to wcale nie troska o zdrowie mieszkańców, zgłaszane wielokrotnie apele czy inne merytoryczne względy zadecydowały o publikacji tego ostrzeżenia. Na te argumenty nasza lokalna władza była wszak dotychczas głucha i ślepa. Nie posłuchała nawet dwóch znawców tematu – ale o tym za chwilę. Bastion obłudnego milczenia upadł w konfrontacji z potęgą mediów i to nie jakichś tam lokalnych, powiatowych, czy nawet regionalnych, ale tych ogólnopolskich!

Otóż dopiero gdy TVP1 w głównych wydaniach Wiadomości aż dwukrotnie poświęciła smogowi w Legionowie kilka cennych minut, coś w końcu drgnęło w umysłach lokalnych decydentów. Dla tych którzy przeoczyli, polecam obejrzenie archiwum z 16 stycznia (od 16 minuty): https://www.youtube.com/watch?v=PStZ7pQrvoI  oraz z 17 stycznia (od 18 minuty): https://www.youtube.com/watch?v=tATBtngBmjw

Natychmiast, a więc 18 stycznia rano – zaledwie kilka godzin po wyemitowaniu Wiadomości, władze miasta w końcu przypomniały sobie o niezwykle ważnej polityce informacyjnej i umieściły stosowne ostrzeżenie na stronach internetowych. Szkoda, że prezydent nie zdecydował się na taki ruch tydzień wcześniej, kiedy sytuacja była o wiele bardziej niebezpieczna, a stężenie odpowiedzialnego za smog pyłu PM2,5 przekroczone było niemal 30-krotnie!!! (9 stycznia). Dla porównania, w dniach których dotyczyło ostrzeżenie (18-19 stycznia), norma PM2,5 została przekroczona „zaledwie” 10 razy.

W materiale wyemitowanym przez Wiadomości pojawiają się także znane już postacie dr med. Piotra Dąbrowickiego z Wojskowego Instytutu Medycznego oraz dr hab. inż. Artura Badydy z Politechniki Warszawskiej. Prowadzili oni niedawną konferencję (28.11) na temat czystości powietrza w Legionowie, pod znamiennym tytułem: „Czym oddychamy w powiecie legionowskim – prawdy i mity”. Note bene podczas swoich prelekcji panowie z dużą łatwością obalili urzędowy mit, jakoby w Legionowie jakość powietrza nie odbiegała od mazowieckiej normy, czego dowodem niech będzie chociażby poniższy slajd z ich prezentacji TiO slajd

pochodzący z relacji:
toiowo.eu/legionowo-zatrwazajace-zanieczyszczenie-powietrza

Trzeba przyznać, że swoją niezłomną postawą, aktywnością w ogólnopolskich i lokalnych mediach oraz determinacją i profesjonalizmem, obaj wymienieni zrobili znacznie więcej dla uświadomienia rangi problemu zanieczyszczenia legionowskiego powietrza, niż władze naszego miasta. Dziękujemy Wam Panowie!

Petycja – SMS o jakości powietrza w Legionowie

Rozpoczyna się na dobre sezon grzewczy w Legionowie, a wraz z nim powraca dyskusja na temat szkodliwości legionowskiego powietrza. Jedni biją na alarm wskazując na wyjątkowo wysokie stężenia szkodliwych substancji, takich jak benzo(a)piren czy pył PM 2,5. Przykładem niech będą ostatnie artykuły w lokalnych tygodnikach, czy też mój niedawny tekst poświęcony niepokojącym danym z ubiegłego roku.

Inni z kolei leją na sprawę (ciepłą wodę) i uspokajając przekonują, że może i zbyt zdrowe powietrze to u nas nie jest, ale za to tylko czasami i inni mają gorzej.

Dobrym symptomem jest rozpoczęta publiczna dyskusja na ten niezwykle ważny dla naszego zdrowia temat. Wzrastająca wśród mieszkańców świadomość problemu złej jakości powietrza wymusza na władzach podejmowanie konkretnych działań. Od zeszłego roku miasto dofinansowuje wymianę kotłów grzewczych, a Straż Miejska kontroluje potencjalnych trucicieli.

Jednak dotychczas podejmowane przez władze Legionowa działania nie przynoszą oczekiwanego rezultatu. Przez 1,5 roku z dotacji skorzystało zaledwie 84 właścicieli pieców węglowych (szacuje się, że w całym Legionowie jest ich ponad 1400). Podobnie z mandatami – nałożono ich zaledwie kilka. Pomimo prowadzonych akcji sytuacja nadal wygląda bardzo źle. Tegoroczne stężenia PM2,5 odnotowane w naszym mieście są alarmująco wysokie, a przecież sezon grzewczy jeszcze się na dobre nie zaczął.

Jakie zatem podjąć kolejne kroki, aby poprawić sytuację i zminimalizować ryzyko wynikające z oddychania zanieczyszczonym powietrzem?

Uważam, że dobrym rozwiązaniem będzie nakłonienie prezydenta do bieżącego informowania mieszkańców o występującej w danym momencie złej jakości powietrza, z wykorzystaniem posiadanych przez urząd możliwości. Mam tu na myśli strony internetowe, portale społecznościowe, czy idealne wręcz narzędzie – funkcjonujący od dawna miejski system powiadamiania SMS.

Dotarcie do możliwie największej liczby legionowian z informacją o aktualnym złym stanie powietrza, przyczyni się do zwiększenia świadomości zagrożeń wśród samych mieszkańców, a także spowoduje większą presję społeczną w zakresie dbałości o jakość powietrza, którym wszyscy oddychamy. Mając bowiem świadomość silnego zanieczyszczenia atmosfery każdy zastanowi się, skąd ono powstaje – a jak wiadomo w Legionowie większość zanieczyszczeń powstaje niestety w indywidualnych gospodarstwach domowych. Przyczyną są więc nieodpowiedzialne bądź/i nieświadome działania samych mieszkańców.

Ponadto uważam, że przekazanie ostrzeżenia o złej jakości powietrza pozwoli uchronić przed niepotrzebnym wyjściem z domu wielu naszych mieszkańców, także tych lubiących zimowe spacery czy wieczorny jogging. Dotyczy to jednak przede wszystkim najbardziej narażonych, a więc naszych dzieci oraz osób z chorobami płuc i krążenia.

Dlatego złożyłem do prezydenta w tej sprawie stosowną petycję.

Warto też wspomnieć, że w najbliższy poniedziałek 28 listopada o godz. 19.00 w budynku dworca odbędzie się spotkanie poświęcone jakości legionowskiego powietrza – zapraszam do udziału.

 

 

Spółkowy dworzec

Wprawdzie wiemy już kto będzie dworcowym gospodarzem, ale nadal nie znamy rzetelnej odpowiedzi na najważniejsze pytanie – dlaczego w ogóle prezydent wydzierżawia dworzec i parkingi?  Z całą pewnością powodem są pieniądze, ale tak naprawdę nie wiemy: jaka jest stawka tej gry, kto zyska, kto straci, kto zarobi, a kto dołoży.

Wyjątkowo częsta zmiana wizji funkcjonowania dworca, brak konsekwencji w dyskusji o jego dzierżawie, unikanie tematu realnej wysokości dotychczas poniesionych kosztów oraz przyszłych kosztów eksploatacyjnych, powodują wiele wątpliwości i brak zaufania zarówno do całej inwestycji jak i samego pomysłu dzierżawy.

Wybór miejskich spółek na dzierżawcę dworca i parkingów teoretycznie powinien zagwarantować korzystniejszy sposób administrowania (spółki są własnością gminy, więc powinny działać na rzecz i w interesie jej mieszkańców) oraz zapewnić lepszą społeczną kontrolę nad samym zarządzaniem mieniem publicznym. Jednak może to być korzyść jedynie iluzoryczna, gdyż jak życie pokazuje, spółki gminne wcale nie muszą kierować się dobrem publicznym, a wpływ na ich decyzje ma w praktyce tylko jedna osoba (bynajmniej nie prezes).

Przykładem niech będzie niedawna bulwersująca sprawa – jednoosobowa zgoda prezydenta na sprzedaż przez spółkę KZB miejskich gruntów przy ul. Parkowej.

Moje wątpliwości budzi także zbyt długi okres dzierżawy (aż 20 lat!). Osobiście proponowałem aby skrócić go do 3-5 lat. To pozwoliłoby na praktyczną weryfikację kosztów związanych z funkcjonowaniem obiektów, a docelowo umożliwiłoby wybranie na dalsze lata korzystniejszych dla mieszkańców warunków użytkowania dworca, biblioteki czy parkingów.

Przynajmniej teraz, jak i przez najbliższe 20 lat, wiadomo będzie kto odpowiada za funkcjonowanie dworca i parkingów, bo także w tej kwestii na początku był chaos …

Czym oddychamy w Legionowie?

Kilka dni temu na oficjalnej stronie urzędu miasta ukazał się artykuł (dez)informujący mieszkańców o jakości powietrza w Legionowie. Czytamy w nim już na wstępie:

„Badania jakości powietrza, a szczególnie ich właściwa interpretacja, wymagają specjalistycznej wiedzy. Publikowane w internecie chwilowe odczyty wskaźników zanieczyszczeń mogą czasem wyglądać alarmująco, ale nie odzwierciedlają rzeczywistej jakości powietrza, która nie odbiega w Legionowie od tego czym oddychają mieszkańcy w innych gminach na terenie Mazowsza.”

Po takim moralizatorsko – mentorskim wstępie czytelnik oczekiwałby rzetelnego przedstawienia problemu i wiarygodnego wyjaśnienia kwestii czystości legionowskiego powietrza, popartego konkretnymi danymi.

Niestety, urząd wykazuje się całkowitą ignorancją tematu i strzela sobie koncertowego samobója, zaprzeczając postawionej na wstępie własnej tezie. Zamiast pokazać reprezentatywne wyniki badań czystości powietrza, umieszcza zaledwie dziesięciodniowy wykres jakości powietrza w Legionowie. Ponadto, pomimo usilnych starań, nie doszukamy się w tekście żadnego merytorycznego komentarza do wykresu, ani nawet nie znajdziemy do niego rzetelnej legendy.

Nie to jest jednak najgorsze. Otóż w kolejnej odsłonie tekstu urzędnicy ratusza dowodzą, że:       ” … w Legionowie odczyty wskaźnika jakości powietrza (na poziomie 7) były jednymi z najlepszych na świecie.” Może i były, ale niestety bardzo incydentalnie, gdyż przytoczone korzystne dane dotyczą nawet nie 10 dni, ale zaledwie jednego (sic!) dnia – konkretnie 19 października br. Jak się  to ma do pierwotnej tezy urzędu, mówiącej że „chwilowe odczyty wskaźników zanieczyszczeń … nie odzwierciedlają rzeczywistej jakości powietrza” ? Ano, nijak się ma – co za chwilę udowodnię.

Cały artykuł ma nas  przekonać, że ” … jakość powietrza w Legionowie nie odbiega od tego, co obserwujemy w innych miejscowościach w Polsce.” Dowodem na to mają być przytoczone jednostkowe wyniki pomiarów. Rzeczywistość jednak nie jest ani tak różowa, ani tak czysta, jak by to mogło wynikać z tego pseudo rzetelnego tekstu.

W związku z tym, że temat jakości powietrza jest niezwykle złożony, skupię się na jednym, ale za to bardzo istotnym zagrożeniu – na parametrze PM2,5 głównym odpowiedzialnym za powstawanie tzw. smogu. Podając za Wikipedią, PM2,5 jest to pył zawieszony o średnicy nie większej niż 2,5 µm, który zdaniem Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) jest najbardziej szkodliwy dla zdrowia człowieka spośród innych zanieczyszczeń atmosferycznych. Długotrwałe narażenie na działanie pyłu zawieszonego PM2,5 skutkuje skróceniem średniej długości życia, a krótkotrwała ekspozycja na wysokie stężenia pyłu PM2,5 powoduje wzrost liczby zgonów z powodu chorób układu oddechowego i krążenia. Dzieje się tak dlatego, że ten drobny pył dostaje się bezpośrednio przez płuca do krwioobiegu człowieka.

W chwili pisania tego tekstu (noc  z 10-go na 11-go listopada) w Legionowie poziom PM2,5 w powietrzu wynosi ponad 100 µg/m3 i jest najwyższy w Polsce:jakosc-powietrza-10-11-2016

Jednak aby rzetelnie przedstawić i ocenić poziom szkodliwego PM 2,5 w Legionowie, należy odnieść się do dłuższego okresu. Przedstawiam poniżej dane dotyczące półrocznego okresu grzewczego za okres październik ’15 – marzec ’16. Linią niebieską zaznaczyłem próg średniego dopuszczalnego poziomu stężenia PM2,5 w powietrzu, wynoszący 25 µg/m3.

październik 2015 r.pazdziernik-2015

listopad 2015 r.listopad-2015

grudzień 2015 r.grudzien-2015

styczeń 2016 r.styczen-2016

luty 2016 r.luty-2016

marzec 2016 r.marzec-2016

Dane te pochodzą ze strony Głównego Inspektora Ochrony Środowiska  http://powietrze.gios.gov.pl/pjp/archives, czyli z tego samego źródła, z którego czerpali urzędnicy ratusza.  Nie pokazując rzeczywistego i wiarygodnego obrazu poziomu szkodliwych stężeń, władze próbują jednak zaklinać zanieczyszczoną rzeczywistość. Na urzędowej stronie czytamy: „Zdarza się jednak, że czujnik zlokalizowany przy ul. Zegrzyńskiej pokazuje chwilowy wysoki poziom pyłu PM 2,5. Tak było w październiku br. Jak pokazuje … wykres, sytuacja była właściwie jednorazowa.” Niestety, z powyższych (przytoczonych przez mnie) danych wynika, że w okresie zimowym zawartość szkodliwego pyłu PM2,5 w legionowskim powietrzu wyraźnie i wielokrotnie przekraczała ustaloną bezpieczną normę i wbrew zapewnieniom ratusza z całą pewnością nie była to „sytuacja właściwie jednorazowa”.

Dla potwierdzenia przytoczę alarmujący wykres dotyczący tylko ostatnich 10 dni, gdzie                 wartość PM2,5 przekroczyła normę ponad 25-ciokrotnie !!!10-dni-listopada-2016

Manipulowanie faktami i danymi nie są nową praktyką stosowaną przez władze miasta. Tym razem sprawa jest jednak zdecydowanie poważniejsza. Nie chodzi bowiem tylko o kwestie medialne, administracyjne, finansowe, prawne czy propagandowe. Stawką w tej grze jest bowiem zdrowie nasze, naszych rodzin i dzieci.

Na koniec, dla zobrazowania stopnia niebezpieczeństwa wynikającego z oddychania zanieczyszczonym powietrzem, zachęcam do analizy treści poniższej tabeli:

Skala Jakości Powietrza dla pyłów PM2,5 [µg/m3]

wykorzystywana do prezentacji danych na stronie głównej WIOŚ oraz na stronie Raport dobowy, gdzie prezentowane są informacje dotyczące poziomów stężeń zanieczyszczeń zanotowanych w określonej dobie http://sojp.wios.warszawa.pl/index.php?page=skala-jakosci-powietrza

Stężenie PM 2,5 (µg/m3) w powietrzu Skala jakości powietrza Zalecenia dla mieszkańców

0-12

BARDZO DOBRA Jakość powietrza jest dobra.
Zanieczyszczenia powietrza nie stanowią zagrożenia.
Warunki idealne na aktywności na zewnątrz.

13-36

DOBRA Jakość powietrza jest wciąż dobra.
Zanieczyszczenia powietrza stanowią minimalne zagrożenie dla osób narażonych na ryzyko*.
Warunki bardzo dobre na aktywności na zewnątrz.

37-60

UMIARKOWANA Jakość powietrza jest akceptowalna.
Zanieczyszczenia powietrza mogą stanowić zagrożenie dla osób narażonych na ryzyko*.
Warunki dobre na aktywności na zewnątrz

61-84

DOSTATECZNA Jakość powietrza jest średnia.
Zanieczyszczenia powietrza stanowią zagrożenie dla osób narażonych na ryzyko* które mogą odczuwać skutki zdrowotne.
Pozostałe osoby powinny ograniczyć spędzanie czasu na zewnątrz, zwłaszcza gdy doświadczą takich symptomów jak kaszel lub podrażnione gardło

85-120

ZŁA Jakość powietrza jest zła.
Osoby narażone na ryzyko* powinny unikać wyjść na zewnątrz.
Pozostali powinni je ograniczyć. Nie zalecane są aktywności na zewnątrz.

>120

BARDZO ZŁA
Jakość powietrza jest niebezpiecznie zła.
Osoby narażone na ryzyko powinny bezwzględnie unikać wyjść na zewnątrz.
Pozostali powinni ograniczyć wyjścia do minimum. Wszelkie aktywności na zewnątrz są odradzane.
* Osoby starsze i dzieci, osoby z chorobami serca oraz dróg oddechowych, astmatycy i inne grupy podatne na zanieczyszczenia powietrza

Czy powinniśmy wiedzieć?

Czy mieszkańcy Legionowa powinni wiedzieć co się dzieje z ich podatkami? Na co wydawane są gminne fundusze? Kto realizuje zadania publiczne za pieniądze podatników?  Jakie kwoty wydatkowane są z budżetu na poszczególne zadania? Z kim miasto podpisuje umowy i na jakich warunkach odbywa się wybór wykonawcy?

Odpowiedzi na powyższe pytania z całą pewnością nie są obojętne tym, którzy świadomie dokładają swoją cegiełkę do gminnego budżetowego worka. A cegiełka ta wcale nie jest bagatelna, gdyż z podatku dochodowego PIT płaconego przez każdego mieszańca Legionowa, do miejskiej kasy trafia niemal 40% środków. Natomiast z podatku dochodowego od firm CIT – prawie 7%. Do tego należy doliczyć podatki od nieruchomości i środków transportu, oraz inne drobniejsze formy opodatkowania.

Żeby zobrazować skalę dochodów gminy pochodzących bezpośrednio z kieszeni mieszkańców Legionowa, posłużę się przykładem z aktualnego budżetu. Otóż same wpływy z tytułu udziału gminy w naszym podatku PIT wynoszą ponad 64 mln złotych, a z podatku od nieruchomości ponad 19 mln złotych. Czyli statystycznie, tylko z tytułu w/w podatków każdy dorosły mieszkaniec Legionowa dokłada rocznie do gminnej kasy ok. 2 000 zł.

Czy zatem nie powinniśmy wiedzieć co dzieję się z tymi pieniędzmi? Na co są wydawane, na jakich zasadach i do kogo trafiają? Przecież upublicznienie tych informacji wpisuje się w podstawowe zasady jawności życia publicznego i transparentności poczynań administracji. Okazuje się jednak, że władze naszego miasta nie chcą dzielić się tą wiedzą ze swoimi mieszkańcami.

Najpierw o upublicznienie rejestru umów cywilnoprawnych zawartych przez urząd wystąpił jeden z legionowian. Do dziś nie otrzymał odpowiedzi. Potem wicemarszałek Sejmu RP wystosował do prezydenta Legionowa wniosek w tej samej sprawie. Niestety z podobnym rezultatem.

Dlatego, wraz z grupą 5 innych radnych złożyliśmy do prezydenta petycję o ujawnienie i opublikowanie na stronach BIP urzędu miasta rejestru zawartych w bieżącym roku umów, z podaniem podstawowych informacji, takich jak: data zawarcia, przedmiot umowy, dane wykonawcy, czy wartość umowy. Docelowo wykaz ten powinien być stale i systematycznie aktualizowany. Cała treść petycji dostępna tutaj: petycja-ws-rejestru-umow

Na październikowej sesji zachęciłem wszystkich pozostałych radnych do podpisania tej petycji. Jak się jednak okazało, nie wszystkim ta idea przypadła do gustu … Żaden radny z niepodzielnie rządzącego klubu PrOprezydenckiego nie wsparł tej inicjatywy. Mimo to warto podkreślić, że ponad ¼  składu Rady Miasta Legionowo oczekuje od prezydenta ujawnienia żądanych informacji.

Jak zatem tym razem postąpi adresat petycji? Czy unikając publikacji rejestru nadal będzie skrywał przed mieszkańcami informacje o umowach, które przecież zawarł na rzecz i w imieniu tychże mieszkańców? Chciałbym wierzyć, że zachowa się jak trzeba.

Mam też nadzieję, że petycja odniesie oczekiwany skutek i legionowianie będą mogli w łatwy i przystępny sposób z opublikowanego rejestru dowiedzieć się, na co wydawane są ich podatki. W przeciwnym razie w świadomości podatników może zacząć kiełkować wątpliwość w dobre intencje i uczciwość prezydenta. Może też zrodzić się niewygodne i z pewnością dla wielu kłopotliwe pytanie, czyje interesy reprezentuje władza i czy aby na pewno są to interesy mieszkańców?

Na koniec warto wspomnieć, że takie rejestry zostały wprowadzone i z powodzeniem funkcjonują na stronach BIP wielu polskich powiatów, miast i gmin, m.in. Wrocław, Szczecin, Warszawa, Wadowice, czy sąsiednia Jabłonna. My też powinniśmy wiedzieć!